K. Ziemiec “Wysiedleni”

Nie znałem Krzysztofa Ziemca z tej strony. Był dla mnie dotąd świetnym prezenterem telewizyjnym, niezłym felietonistą i komentatorem bieżących wydarzeń społeczno – politycznych oraz autorem osobistych świadectw o cierpieniu. Ale reportażystą? Okazuje się, że w tym jest równie dobry. To chyba sprawka osobistej empatii i zawodowego profesjonalizmu. Jego najnowsza książka “Wysiedleni” (Wydawnictwo Zysk i Spółka) zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. 

“Wysiedleni” porusza temat nieco zapomniany, a przede wszystkim drażliwy. Krzysztof Ziemiec wydobył z historycznego “śmietnika” akcję Wisła, czyli wysiedlania ludności ukraińskiej z południowo-wschodniej Polski. Miały one miejsce w 1947 r. Komunistyczna władza w brutalny i bezwzględny sposób przymusowo przesiedliła na Ziemie Zachodnie i Północne ok. 140 tys. Ukraińców.

Co rzuciło mi się w pierwszej chwili, gdy zacząłem czytać książkę “Wysiedleni”? Konstrukcja. Uwielbiam prace usystematyzowane i przejrzyste. Krzysztof Ziemiec zrobił to wręcz idealnie. Czytamy kolejno: jego słowo wstępne, następnie będący koniecznym wprowadzeniem rys historyczny, by wreszcie przejść do meritum i kwintesencji tej książki, czyli do relacji świadków.

Niewątpliwym atutem książki jest jej walor historyczny. Autor odnalazł świadków w ostatniej chwili. Uratował ich historie, które niechybnie zabraliby do grobu. Co ważne, Krzysztof Ziemiec nie ocenia. Nie krytykuje, ani nie chwali. Po prostu oddaje głos swoim rozmówcom, ukierunkowując rozmowę na najważniejsze aspekty. Robi to delikatnie i z wyczuciem. Otrzymujemy w ten sposób żywy przekaz. Nieopatrzony ideologią czy opinią osób trzecich. Staje nam przed oczami dramatyczny obraz wysiedlanych Ziem Wschodnich, ale też skomplikowanej sytuacji, jaka zaczęła wytwarzać się na Północy kraju.

Właśnie ten bardzo emocjonalny walor osobisty jest największym atutem książki. Obserwujemy losy zwykłych, niewinnych ludzi. Krzysztof Ziemiec mocno uwypuklił w swojej pracy kwestię zbiorowej odpowiedzialności, jaką zastosowano wobec Ukraińców, wrzucając wszystkich do jednego worka, jako zbrodniarzy UPA. Tymczasem świadkowie, do których dotarł nasz autor, często nawet nie wiedzieli, co dzieje się na Wołyniu. Zazwyczaj sami byli ofiarami różnych band, także tych złożonych z Polaków. Rana, którą otrzymali ci ludzie, pozostaje niezabliźniona do dziś. Słychać to w ich wspomnieniach.

Książka “Wysiedleni” zmusza czytelnika do refleksji. Oprócz tego, że poznajemy trudną historię, że odczuwamy wzruszenia i emocje, to zaczynamy też zastanawiać się nad własnym życiem. Zaczynamy je doceniać i cieszyć się nim. Dostrzegamy, że w XXI wieku możemy czuć się naprawdę szczęśliwymi ludźmi.

Oby na rynku wydawniczym pojawiało się jak najwięcej książek takich jak “Wysiedleni”. Oby jak największa ilość historyków i dziennikarzy podejmowała te trudne tematy. Oby robiła to w sposób tak wyważony, jak zrobił to Krzysztof Ziemiec. A jest to ostatnia chwila, by uratować pamięć.

Paweł Zalewski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *