T. Biedzki “Ostatnie srebrniki”

Zafascynowała mnie książka Tadeusza Biedzkiego “Ostatnie srebrniki” (Wydawnictwo Bernardinum). Nie jest to, jak reklamowano, polski Dan Brown czy Umberto Eco. I bardzo dobrze. Nasz autor ma swój styl, a połączenie powieści historyczno – przygodowej z kryminałem wyszło mu rewelacyjnie. O ile przy poprzedniej książce – “Zabawka Boga” – spisał się dobrze, to tym razem śmiało stwierdzam, że poszło mu wręcz wyśmienicie. 

Dwa tysiące tal temu na krzyżu zostaje męczeńsko zamordowany Jezus Chrystus. Za trzydzieści srebrników wydaje go uczeń imieniem Judasz. Targany przez sumienie, oddaje pieniądze Kajfaszowi. Ten z kolei chytrze przekazuje je handlarzowi Barnabie. Od niego następnie kupuje je Poncjusz Piłat. Żona namiestnika Judei wydaje prawie wszystkie srebrniki. Zapomina jednak o dwóch, które schowała w ukrytym dnie drewnianej szkatułki. W ten sposób Tadeusz Biedzki przedstawia nam historię pieniędzy, za którymi idzie śmierć i inne nieszczęścia. W 2016 roku autor odnajduje wraz z żoną Wandą szkatułkę, a w niej dwie ukryte monety. Ale to nie jedyne ich zmartwienie. W Barcelonie są świadkami morderstwa księdza. Stoi za tym zbrodnicza organizacja – Zakon Judasza i Piłata – która ma na celu wytępienie chrześcijaństwa.

Akcja książki idzie więc dwutorowo. Autor na przemian opisuje historię i współczesność. To niesamowicie utrzymuje napięcie powieści oraz wzmaga do granic możliwości ciekawość czytelnika. Osobiście bardziej do gustu przypadła mi część opisująca historię szkatułki i ukrytych w niej srebrników. Tadeusz Biedzki fantastycznie orientuje się w historii. Wątki z losami Piłata czy Zakonu Templariuszy są fantastyczne.

“Ostatnie srebrniki” nie byłyby jednak tak ciekawą książką, gdyby nie wątek współczesny, który spina całość pewną klamrą. Fascynujące jest, jak bohaterowie stopniowo odkrywają historię judaszowych srebrników. Przemierzamy wraz z nimi różne miasta Europy. Emocje potęguje wątek kryminalny, który towarzyszy całej historii, by w końcu się z nią połączyć. Przy okazji autor przemyca wiele wartościowych, osobistych opinii dotyczących współczesnej Europy, jej polityki, ideologii gender, islamizacji i roli chrześcijaństwa.

Tadeusz Biedzki został okrzyknięty polskim Danem Brownem i Umberto Eco. Myślę, że jest to chwytliwa, ale chybiona reklama. W przeciwieństwie to tych dwóch panów, polski autor jest obrońcą chrześcijaństwa i Kościoła Katolickiego. Z jego książek płynie jego pozytywny obraz. Nie zakłamuje historii, a wiernie się jej trzyma. Za jedyną cechę wspólną uznać można ogólną tematykę i wątki kryminalne.

Ubolewam, że na rynku wydawniczym jest tak duży deficyt na tego typu prace. Połączenie powieści historyczno- przygodowej z kryminałem to wspaniała sprawa, a Tadeusz Biedzki odnajduje się w tym doskonale. Książka ma też pewien walor uniwersalny. Może ją bowiem czytać osoba dorosła, ale odnajdzie się w niej również młodzież. Wachlarz potencjalnych odbiorców jest więc szeroki.

“Ostatnie srebrniki” przeczytałem jednym tchem. Mam nadzieję, że autor uraczy nas wkrótce kolejną tego typu książką. Może drugą częścią? Mocno na to liczę, bowiem ostatnie dwa srebrniki znów zaginęły. Niech więc Tadeusz, Wanda i ks. Gatto pokuszą się po raz kolejny, aby je odnaleźć.

Paweł Zalewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *