L. Duva “Moje siedem dekad w boksie”

Boks to fantastyczny i elektryzujący sport. Nie jest, wbrew opiniom wielu, prymitywnym mordobiciem. Nie jest też sportem dla idiotów. Każdy fan tej dyscypliny wie, o czym mówię. Szczególnie właśnie kibicom boksu polecam książkę legendy pięściarskiego świata Lou Duva “Moje siedem dekad w boksie”. 

Lou Duva to włoski imigrant, który w latach dwudziestych XX wieku przybył z rodzicami do Stanów Zjednoczonych. Już jako dziecko zapałał miłością do boksu. Sam walczył głównie amatorsko. Od początku jednak przejawiał duże zdolności trenerskie oraz menadżerskie. Przeżył praktycznie całą XX-wieczną historię boksu – tytułowe siedem dekad. Stworzył znaną kuźnię bokserską Main Events, organizował wielkie gale, znał mistrzów takich jak Joe Luis czy Rocky Marciano, trenował gwiazdy jak Holyfield czy Whitaker. Widział w tym sporcie wszystko. Historia Duva to historia boksu.

Książka jednak jest czymś więcej niż opowieścią o świecie pięściarzy. Oczywiście jest to motyw przewodni. Wokół tego sportu zbudowana jest cała opowieść. Lou Duva tyle jednak przeżył i widział, że jego wspomnienia znacznie rozszerzają zakres całości. To poniekąd typowy “American dream”. Opowieść o młodym imigrancie, który zaczyna od noszenia kijków golfowych za bogaczami, a kończy na własnej firmie organizującej wielkie gale bokserskie na całym świecie. “Moje siedem dekad…” to kawał historii boksu, historii USA oraz historii człowieka, jego życiowych problemów, zmagań i wyborów. To książka o sukcesach i porażkach, o radości i cierpieniu.

Dla polskiego kibica najciekawszy będzie oczywiście rozdział o Andrzeju Gołocie. Duva trenował go m.in. w dwóch słynnych walkach z Riddickiem Bowe. Niestety muszę zasmucić fanów naszego najsłynniejszego pięściarza. Nie znajdziecie opinii zbyt pochlebnych. Według autora, Gołota miał zadatki na mistrza. To znaczy miał warunki fizyczne i talent. Umiał wyprowadzać i przyjmować ciosy. Niestety miał też problemy z głową, był nieobliczalny na ringu i w życiu osobistym. Duva stwierdza wręcz, że brakowało mu piątej klepki. Opisuje sytuacje, jak Gołota płakał i symulował na treningach, odsłania wstydliwe kulisy walk i pokrętne tłumaczenia naszego niedoszłego mistrza, kiedy dwukrotnie, będąc pewnym zwycięstwa, zadawał ciosy poniżej pasa. Mimo wszystko Duva stwierdza na koniec, że nie oddał by życiowego doświadczenia i emocji, które dała mu znajomość z Gołotą.

Autor momentami koloryzuje, a nawet zmyśla. Czasem pokrętnie tłumaczy się i wybiela. Chodzi tu o relacje z rodziną. Na podstawie tych fragmentów można odnieść wrażenie, że na gruncie osobistym poniósł życiową porażkę. To dodaje jednak książce wyrazu i charakteru.

Lou Duva zmarł w roku 2017 roku, kiedy ukazywała się jego książka “Moje siedem dekad w boksie” (Wydawnictwo Sine qua non). Polecam ją każdemu. Coraz mniej jest w boksie tak barwnych postaci. Na zakończenie warto dodać, że całość opatrzona jest przedmową Evandera Holyfielda oraz wstępem Janusza Pindery.

Paweł Zalewski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *