R. Mróz “Nieodnaleziona”

“Cały świat czytał Stiega Larssona, potem Jo Nesbo. A teraz nadszedł czas na Remigiusza Mroza”, “Pierwszy polski thriller psychologiczny na miarę największych światowych bestsellerów”. W ten szumny sposób zapowiadana była najnowsza książka Remigiusza Mroza “Nieodnaleziona” (Wydawnictwo Filia). Czy poprzeczka nie została jednak zawieszona zbyt wysoko? Czy lektura trzyma ten poziom? Mam mieszane uczucia, dlatego recenzję postanowiłem oprzeć na najprostszej zasadzie “plus – minus”. 

Pierw jednak, tytułem wprowadzenia, kilka słów o fabule. Zaginięcia i maltretowanie kobiet. Fatalne statystyki tych patologii spowodowały, że Remigiusz Mróz postanowił napisać swą książkę. Za pomocą thrillera psychologicznego, pragnął zwrócić uwagę na te dwa problemy. Głównym bohaterem książki jest Damian Werner, którego narzeczona zaginęła 10 lat wcześniej. Gdy chłopak stracił wszelką nadzieję, jego przyjaciel nagle natrafił przypadkowo na jej zdjęcie w internecie. Obaj rozpoczynają poszukiwania. Każdy kolejny dzień przynosi jednak więcej pytań, niż odpowiedzi.

Najmocniejszą stroną książki jest bez wątpienia, charakterystyczna dla Mroza, nieprzewidywalność. Autor dokonuje ciągłych i niewiarygodnych zwrotów akcji. To trzyma czytelnika w napięciu. Tym razem jednak dzieje się tak dopiero od połowy książki. Kolejna rzecz to opisy znęcania się nad żoną. Są szczegółowe i makabryczne. Jeżeli autor chciał nie tylko napisać thriller, ale też zwrócić uwagę na ten problem, to mu się to udało. Bardzo podoba mi się również okładka książki. Jest tajemnicza, doskonale współgra z fabułą.

Na tym jednak plusy się kończą. Znacznie więcej znalazłem minusów. Jak wynika z powyższej części recenzji, pierwsza połowa książki jest po prostu nudna. Nic się nie klei, a akcja toczy się wolno. Lekturze nie sprzyjają też długie opisy związane z kwestiami informatycznymi. Dla kogoś, kto nie jest wielkim entuzjastą wirtualnego świata, jest to katorga. Słabe są również dialogi. Panie Remigiuszu, czy naprawdę ludzie rozmawiają ze sobą tak sztywno? Trochę jakbym czytał spisany odcinek “Klanu”. Poza tym cała fabuła jest dość naciągana. Autor użył tak grubych nici, że nic tu się nie trzyma kupy. To wszystko jest zbyt nierealne, abstrakcyjne. Wreszcie zakończenie. Nie wiem, czy to celowy zabieg Remigiusza Mroza, ale po każdej jego książce czuję ten sam niedosyt.

Nie ukrywam, że jeżeli chodzi o kryminały, to Remigiusz Mróz jest moim ulubionym autorem. Tym razem jednak, po raz pierwszy się rozczarowałem. Czym jest to spowodowane? Myślę, że pisarską płodnością autora. Tworząc tyle książek rocznie, może zabraknąć świeżości i można popaść w rutynę. Oby była to jednorazowa niedyspozycja.

Paweł Zalewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *