M. Wałkuski “Wałkowanie Ameryki”

Marka Wałkuskiego zacząłem czytać od końca. Nie, nie od ostatniej strony, a od ostatniej książki. Najpierw zwałkowałem “Amerykę po kawałku” oraz “To jest napad!”. Dopiero na końcu zakupiłem jego dziewicze “Wałkowanie Ameryki” (Wydawnictwo Editio). Powinienem więc dostrzec, jak autor dojrzewał, wyrabiał warsztat, wzrastał. Nic podobnego. Wszystkie czytało się równie lekko i przyjemnie. 

Wałkuski nie rozprawia się z mitem “American dream”. Zwalcza raczej mity, które przylgnęły do Stanów Zjednoczonych. W książce “Ameryka po kawałku” przedstawił USA za pomocą symboli, wydarzeń, miejsc. To chociażby Super Bowl, Harley Davidson, Park Yellowstone czy 4 lipca. W “Wałkowaniu Ameryki” poznajemy natomiast ten ogromny i różnorodny kraj na podstawie mentalności jego mieszkańców. Korespondent “Trójki” pisze m.in. o korzeniach amerykanów, o ich stosunku do religii, pieniądza czy wolności. Pisze o faktach i mitach.

Nauczono mnie konstruowania recenzji na zasadzie “plusy-minusy”. W przypadku Wałkuskiego to się nie sprawdza. Jego książki są po prostu lekkie i ciekawe. W przeciwieństwie do innych polaków piszących o Stanach Zjednoczonych (Cejrowski czy Kolonko) nie znajdziemy tu bufonady ani otoczki ideologicznej. Marek Wałkuski opisuje po prostu rzeczywistość. A obserwatorem jest świetnym. Dociekliwym i dowcipnym. Nie zwodzi czytelnika. Nie czaruje go. To on “mówi, jak jest”.

Za co jeszcze uwielbiam książki Wałkuskiego? Za tysiące przytoczonych ciekawostek. Skąd on bierze te wszystkie statystyki? Posłuchajcie: “(…) zjada on rocznie (przeciętny Amerykanin) 8 kg boczku, 6 kg indyka i 60 kg ziemniaków, wypija 190 l napojów gazowanych i raz w tygodniu smaruje chleb masłem orzechowym. Przynajmniej raz w miesiącu je lody i chodzi do kościoła, raz w roku zaczyna czytać książkę, choć nie zawsze ją kończy, i przynajmniej raz w życiu wystrzelił z pistoletu”.

Sprowadzenie książki Marka Wałkuskiego wyłącznie do wesołej ciekawostki, byłoby dla niego bardzo krzywdzące. Na podstawie jego obserwacji i przytaczanych statystyk, naszym oczom ukazuje się szerszy obraz Stanów Zjednoczonych i zachodzących tam procesów. Mimo, iż książka była wydana pięć lat temu, opisane w niej mechanizmy trwają nadal. Może nawet dziś widać je lepiej?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *