M. Siembieda “Miejsce i imię”

Książka Macieja Siembiedy “Miejsce i imię” (Wydawnictwo Wielka Litera) jest kwintesencją męskiej literatury. Jest tym, co “misie” lubią najbardziej. Nie czytałem jego wcześniejszej powieści “444”, która jest pierwszą z serii o prokuratorze Kani. Jeżeli jednak jest w połowie tak dobra jak ta, to warto do niej wrócić.

Jakub Kania jest byłym prokuratorem Instytutu Pamięci Narodowej. Wsławił się m.in. przyskrzynieniem hitlerowskiego zbrodniarza oraz rozwikłaniem zagadki najczęściej kradzionego polskiego płótna Matejki “Chrztu Wareńczyka”. Obecnie pracuje dla żydowskiego Jad Waszem, od którego dostaje zlecenie odnalezienia miejsca pochówku holenderskich Żydów zamordowanych w niewielkim obozie koncentracyjnym na Górze św. Anny. Akcja powieści rozgrywa się na przemian w XXI wieku oraz w czasie II wojny światowej, choć momentami cofamy się jeszcze głębiej.

Thriller Macieja Siembiedy zasługuje na miano klasyka w swoim gatunku. W jego powieści mamy wszystko: wielowątkową akcję, trzymającą w napięciu narrację, skomplikowaną i odkrywaną dwutorowo zagadkę, nazistów, służby specjalne, tajną organizację, diamenty, wielkie pieniądze i rządzę władzy. Z pozoru niepowiązane wątki w pewnym momencie się przecinają. Co warte podkreślenia, oprócz świetnych kwestii czysto emocjonalnych, autor wplata bardzo mądre wątki polityczne.

Klimat książki “Miejsce i imię” jest naprawdę idealny do tego typu publikacji. Maciej Siembieda operuje odpowiednio ciętym językiem i stylem. Nie ma nic gorszego, jak ugrzeczniony thriller. Ten taki nie jest. Polecam gorącą tę książkę wszystkim fanom gatunku, ale też szerzej –  miłośnikom dobrej literatury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *