P. Cwynar “Wysłuchaj mnie, proszę…”

Nie jestem miłośnikiem współczesnych powieści. Z literatury pięknej wole czytać w koło te same klasyki. Dlatego, że dostarczają mi nie tylko rozrywki, ale też przypominają o rzeczach ważnych, uniwersalnych. Współczesne natomiast dbają wyłącznie o to pierwsze. W związku z powyższym do książki Pawła Cwynara “Wysłuchaj mnie, proszę…” (Wydawnictwo Bernardinum) zabierałem się powoli. Gdy jednak już się zabrałem, zawstydził mnie pierwotny pesymizm. 

Po rozpakowaniu książki, odleżała ona swoje przymusowe kilka dni na półce. Trzeba było jednak wywiązać się z umów recenzenckich. Jestem przecież poważnym człowiekiem, a “wczytany” to rzetelna firma. Mozolnie więc, ale zabrałem się za lekturę. Pierwsze kilkanaście stron potwierdziło moje obawy. Nic szczególnego. Ot, współczesna powieść, jakich wiele. Niespodziewany przełom nastąpił szybko – dokładnie na 31 stronie. Wtedy to rozpoczął się wątek szpitalny, który przeniósł mnie w inną rzeczywistość. Inną, a przecież tak bliską, której po prostu sobie nie uświadamiamy, albo raczej nie chcemy o niej pamiętać. Kiedyś pięknie określił ją śp. Krzysztof Kolberger, który schorowany czekał na śmierć. Z okien swojego mieszkania miał dwa widoki. Z jednej strony miasto, z drugiej cmentarz. Mówił więc, że żyje “między metropolią, a nekropolią”.

“Wysłuchaj mnie, proszę…” opowiada historię Szymona. Jest on skromnym i dobrze wychowanym młodym chłopakiem. Pewnego dnia trafia do wrocławskiego szpitala z podejrzeniem raka. Poznaje tam dziewczynę, która jest w podobnej sytuacji. Mimo, że rożni ich praktycznie wszystko, pojawia się między nimi uczucie. Sprowadzenie książki Pawła Cwynara wyłącznie do tego jednego wątku byłoby jednak dla autora krzywdzące. Poruszył on bowiem w swojej powieści wiele innych współczesnych zagadnień i problemów. Tych z natury pogranicza życia i śmierci.

Książka pochłonęła mnie właśnie od momentu, gdy przeniosła się w mury szpitalne. Paweł Cwynar w niezwykły i bardzo namacalny sposób oddał realia tam panujące. Zarówno w wymiarze relacji i atmosfery między pacjentami, jak też problemów i specyfiki służby zdrowia. Jak już wspomniałem kręgosłupem całości jest relacja Szymona i Żanety. Wokół tego wątku kumuluje się jednak cała masa innych, równie ciekawych i wartościowy tematów. Salowi towarzysze głównego bohatera uosabiają bowiem pewien przekrój społeczny. Bardzo ciekawa jest postać byłego więźnia, Andrzeja.

“Mądra” – to proste określenie najbardziej pasuje mi do książki Pawła Cwynara. Promuje ona właściwe wzorce i postawy. Traktuje o miłości i nadziei. Nie w sposób górnolotny, wzniosły i patetyczny, a po prostu, tak jak w życiu. Zresztą sama historia opisana w powieści jest niezwykle wzruszająca. Z pewnością skruszy serce niejednego zatwardziałego czytelnika.

Bardzo ważnym aspektem książki są tematy wiary. Dialogi toczone przez bohaterów dotykają istotnych kwestii. Co szalenie ważne, Paweł Cwynar robi to w sposób nienachalny, co powoduje, że książka będzie do “przełknięcia” również dla osób niewierzących. W tym miejscu przytoczę Wam jeden z takich fragmentów:

Nie rozumiem paradoksu kobiet. Z nimi jest jak z pudełeczkiem znalezionym na ziemi – kiedy człowiek je podnosi, otwiera i widzi, że w środku jest pusto, to zaraz je wyrzuci, a kiedy nie może go otworzyć, nie pozbędzie się go dopóty, dopóki nie zgłębi jego tajemnicy (…) Kiedy to się stanie, to potem wszystko zależy od tego, ile jest w nas prawdziwej miłości, która pozwala znieść wszystko inne, co dotychczas było w ukryciu, czyli to wszystko, czego ona nam nie chciała pokazać, wszystkie swoje wady, ułomności, trudności i tak dalej. Tylko prawdziwie kochając, potrafimy się znieść do końca, szukając jednocześnie jedności z zachowaniem różnic. 

Podsumowując, “Wysłuchaj mnie, proszę…” to bardzo wartościowa i szalenie wciągająca książka. To lektura, od której nie będziesz mógł się oderwać, nawet gdy śmieci w koszu będą błagały o wyniesienie, a pies o wyprowadzenie na spacer. Nawet gdy pół dnia szef wyciskał z ciebie ile się da, a po pracy dwie córki nie pozwalały na wzięcie krótkiego oddechu. Nawet gdy po tak ciężkim dniu powieki opadają ci, jakby były z betonu, to i tak nie będziesz mógł oderwać się od tej książki. Przenosi nas ona bowiem w inną rzeczywistość, w rzeczywistość pomiędzy życiem, a śmiercią. Rzeczywistość, w której przecież wszyscy żyjemy, a nie chcemy tego dostrzec.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję autorowi Pawłowi Cwynarowi.

 

3 Replies to “P. Cwynar “Wysłuchaj mnie, proszę…”

  1. Jest niepojęte, co dzieje się w życiu, podczas czytania tej książki… Nie ma przypadkőw, bo te występują podobno tylko w gramatyce. Np. pragnąc przecztać ją na głos 88-letniemu wspaniałemu człowiekowi, któremu zabrakło kilku m-cy do 60-letnego stażu małżeństwa, a nie znając treści, poruszyliśmy ważny temat, gdyż Jego ukochana małżonka zmarła na raka w paździeniku ubiegłego roku. Oboje – wspaniali żeglarze. Ta książka wiele przybliżyła i wyjaśniła, jest prawdziwa, nie zamiata pod dywan tematów trudnych i ważnych, bo niejednokrotnie pozorne milczenie jest krzykiem duszy. Przyniosła ukojenie, przypomina, że warto rozmawiać, przypomina o uldze po spowiedzi i SILE, którą dzięki niej otrzymujemy. Życzę autorowi książki, jak i czytelnikom wiary, nadziei i miłości, dziękując również w imieniu moim i pana Adasia, który podziwiał, jak wspaniale i przystępnie jest napisana, można się było również pośmiać z cech bohaterów, które także posiadamy. Czuliśmy się, jakbyśmy uczestniczyli w tych wszystkich akcjach szpitalnych…, trzymających niejednokrotnie w napięciu, jak “podczas nocnych schadzek, trzymając kciuki, by nikt nie nakrył zakochanych”. Ta książka to wspaniały pomysł na prezent dla każdego 🙂 Daje siłę, uczy, prowadzi, czuć silne męskie ramię autora, gdy nam brakuje czasem sił i przypomina co znaczy wartość Przyjaźni w baaardzo wielu wymiarach, jak i to, że zawsze warto być po prostu Człowiekiem… A co mi dała ta książka…? – Brak słów… Zostawię to w tajemnicy… Polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *