J. Hen “Bitwa o Kozi Dwór”

Józef Henryk Cukier, bardziej znany jako Józef Hen, był niekwestionowanym mistrzem opowiadań. Chwytajcie więc swoje dzieci za uszy, odciągajcie je od komputerów i smartfonów, a następnie każcie przeczytać jego “Bitwę o Kozi Dwór”. Może zmieni ona coś w ich cybernetycznym życiu. Książkę polecam też dla, będącej świeżo po nieudanym mundialu, naszej piłkarskiej kadry. Może też ich czegoś nauczy. Szczególnie w kwestii walki i zaangażowania. 

Przedwojenna Warszawa. Ulicę Żytnią zamieszkuje grupka dzieci. Wakacje upływają im na grze w “szmaciankę”. Mają jednak dość udawanej piłki. Marzy im się prawdziwy mecz. Próbują kupić używaną futbolówkę od rymarza. Niestety udaje im się zebrać tylko połowę kwoty. Pazerny przedsiębiorca proponuje jednak, że za tą cenę może wypożyczyć im ją na tydzień. Młodzież jest zachwycona. Szubko okazuje się jednak, że ich podwórko jest za małe do gry prawdziwą piłką. Przenoszą się więc na Kozi Dwór, gdzie jest prowizoryczne boisko. Tam trafiają na chłopców z ulicy Obozowej. Między drużynami wybucha wojna o plac do gry.

Jak już wspomniałem, Józef Hen był mistrzem opowiadań. “Bitwie o Kozi Dwór” towarzyszy niezwykły klimat przedwojennej Warszawy, gdzie autor urodził się i wychował. Posłuchajcie sami:

No, obdrapane domy. Albo, że kurz. Duszno. “Kocie łby”. Rynsztoki z jakąś kolorową cieczą. I cisza. Bo nie jeździły tamtędy ani tramwaje, ani autobusy. Czasami zaklekotała dorożka, czasem zazgrzytała furmanka naładowana węglem, raz na rok przemknęła taksówka. Komuś taka ulica może się nie podobać – nam się podobała. 

Kolejny atut książki to wartościowe postawy, które prezentują jej bohaterowie. Mimo, że pochodzą z dolnych warstw społecznych, mimo że są odbierani jako łobuzy, honor jest dla nich na pierwszym miejscu. Nawet herszt chłopców z Obozowej – Stasiek Gapa – mimo iż nie czytał wartościowych książek, tak jak dowódca żytniaków – Mundek, to honor wyczuwał instynktownie.

Książka uczy też postawy fair play i dążenia do celu. Mimo wszelkich przeciwności losu. Świętnie ujął to Stefan Karwowski – główny bohater serialu “Czterdziestolatek”. W jednym z odcinków przekonywał, jak ważne są takie relacje przyjaciół ze szkoły czy podwórka. Bo jak nie kochasz swojej klasy – mówił – nie kochasz swojej “budy”, swojego podwórka, to potem nie kochasz ojczyzny, a następnie niczego już nie kochasz. Patriotyzm zaczyna się od szczebla lokalnego, sąsiedzkiego.

W zasadzie opowiadanie kręci się wokół piłki nożnej i rywalizacji na boisku. Autor wspaniale pokazał, czym dla dzieci była prawdziwa futbolówka, tak inna od znanej im do tej pory samoróbki. Barwnie opisał też zmagania boiskowe. Tak naprawdę jednak ukazał nam zupełnie inny świat. Jest on dzisiejszemu pokoleniu zupełnie nieznany. Warto pokazać dzieciom ten fragment przeszłości. Może docenią to, co mają dzisiaj.

Opowiadanie Józefa Hena mieści się na 80 stronach. Jest więc bardzo krótkie. Kolejny atutu to cena. Za symboliczne kilka złotych otrzymujecie prawdziwą perełkę. Książkę wartościową i ciekawą, przepełnioną uniwersalnymi postawami. Czasem nie warto uganiać się za nowościami, a poszperać w antykwariacie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *